
Memuar #19: satyr
Była 12:00. Siedziałem w kuchni i patrzyłem się przez okno na opadające liście. Wielkimi krokami nadciągała zima, odstawiając na bocznicę pana deszczo-błota. W nocy termometr pokazał temperaturę poniżej zera, a gdzieś w górach ktoś widział śnieg.